Groteska i parodia w „Ferdydurke”
Spis treści (8)
„Ferdydurke” Witolda Gombrowicza to powieść groteskowa i parodystyczna od pierwszej do ostatniej strony. Gombrowicz świadomie rezygnuje z realizmu i prawdopodobieństwa na rzecz deformacji, absurdu, karykatury i kpiny. Groteska i parodia nie są jednak u niego tylko zabawą formalną — to narzędzia demaskacji Formy, sposób na obnażenie sztuczności i fałszu rządzących ludzkim światem. W tym artykule pokazujemy, jak działają te chwyty w powieści i czemu służą.
Wszystkie przytoczone fragmenty pochodzą wprost z tekstu powieści.
Czym jest groteska w „Ferdydurke”
Groteska to kategoria estetyczna polegająca na łączeniu elementów sprzecznych — komizmu i grozy, realizmu i fantastyki, powagi i absurdu — w sposób, który wywołuje zarazem śmiech i niepokój. W „Ferdydurke” groteskowy jest już sam punkt wyjścia: dorosły, trzydziestoletni mężczyzna zostaje przez nauczyciela zamieniony z powrotem w ucznia i zaprowadzony do szkoły. Ta absurdalna, niemożliwa sytuacja zostaje jednak opowiedziana całkiem serio, jakby była najnormalniejszą rzeczą na świecie. To zderzenie absurdalnego zdarzenia z poważnym tonem narracji tworzy charakterystyczny, groteskowy efekt.
Groteska Gombrowicza polega też na deformacji. Bohaterowie nie są realistycznymi postaciami z krwi i kości, lecz karykaturami, wyolbrzymionymi typami. Każdy reprezentuje jakąś formę, jakąś postawę doprowadzoną do skrajności i ośmieszoną. Świat przedstawiony jest celowo zniekształcony, przerysowany, sprowadzony do absurdu — tak by jaskrawo uwidocznić mechanizmy, które w zwykłym, realistycznym opisie pozostają niewidoczne.
Karykatura szkoły i nauczycieli
Najpełniej groteska rozwija się w obrazie szkoły dyrektora Piórkowskiego. Gombrowicz przedstawia szkołę jako instytucję absurdalną, której celem jest utrzymywanie uczniów w sztucznej niedojrzałości — „wyrabianie pupy”. Dyrektor wita Pimkę i nowego ucznia groteskowym refrenem, w którym słowo „pupa” powtarza się jak zaklęcie:
Powitanie dyrektora Piórkowskiego:
Pupa, pupa, pupa! Dziękuję za pamięć, drogi profesorze!
Karykaturalni są też nauczyciele. Gombrowicz odbiera im wszelką godność i indywidualność, sprowadzając ich do zbioru odpychających „ciał”. Dyrektor z dumą oświadcza, że ciało nauczycielskie zostało dobrane tak, by było jak najbardziej nieprzyjemne i drażniące:
Dyrektor o gronie nauczycielskim:
ciało jest starannie dobrane i wyjątkowo przykre i drażniące
Ta groteskowa karykatura ma jasny cel satyryczny: obnaża szkołę jako machinę do produkowania konwencjonalnych, bezmyślnych jednostek. Przerysowanie nie jest tu bezcelowe — wyolbrzymiając absurd szkolnych rytuałów, Gombrowicz pokazuje prawdę o nich, której zwykły realizm by nie uchwycił.
Groteska szkolnych scen sięga jeszcze głębiej w karykaturze pedagogicznej metody. Dyrektor Piórkowski chełpi się, że dobiera nauczycieli tak, by żaden nie miał własnej myśli, bo własna myśl mogłaby uczniów obudzić i wyrwać z błogiej niedojrzałości. Pimko z kolei wykłada swoją teorię „upupiania” przez matkę czekającą za płotem, a swoje anachroniczne chwyty uznaje za najlepsze właśnie dlatego, że są anachroniczne. Każda z tych scen jest absurdalna i komiczna, a zarazem przeraźliwie celna jako satyra na szkołę, która nie wychowuje samodzielnych ludzi, lecz formuje posłuszne, naiwne „pupy”.
Warto zauważyć, że Gombrowicz posługuje się w tych scenach techniką reifikacji — uprzedmiotowienia człowieka. Nauczyciele nie są ludźmi, lecz „ciałami”; uczniowie nie dojrzewają, lecz są „wyrabiani” jak produkt. Ta groteskowa redukcja człowieka do rzeczy, do funkcji, do części ciała, jest jednym z najsilniejszych chwytów powieści. Pokazuje, jak Forma odbiera ludziom podmiotowość, sprowadzając ich do roli trybów w bezdusznej machinie konwencji.
Pojedynek na miny — groteska walki o Formę
Jedną z najsłynniejszych groteskowych scen powieści jest pojedynek na miny między dwoma uczniami: Miętusem, zwolennikiem „chłopaka” i rubasznej naturalności, oraz Syfonem, propagatorem niewinności i czystości. Gdy spór między nimi osiąga szczyt, Miętus rzuca przeciwnikowi niezwykłe wyzwanie:
Wyzwanie Miętusa:
Miętus wyzwał Syfona na miny.
Pojedynek polega na tym, że każdy z chłopców stroi do drugiego coraz bardziej wymyślne, „budujące” lub ohydne miny, usiłując narzucić przeciwnikowi swoją gębę i zniszczyć jego. Scena jest komiczna i absurdalna, a zarazem — gdy się ją odczyta głębiej — przerażająca: to obraz tego, jak ludzie walczą ze sobą o formę, jak usiłują się nawzajem zdeformować i zniewolić. Groteskowa bitwa na grymasy okazuje się modelem wszelkich międzyludzkich starć o tożsamość.
Parodia powieści i konwencji literackich
„Ferdydurke” jest także parodią — i to wielopoziomową. Gombrowicz parodiuje przede wszystkim konwencję tradycyjnej powieści: powieści realistycznej, powieści o dojrzewaniu, a nawet samej formy literackiej. Burzy iluzję spójnej, prawdopodobnej fabuły, przerywa akcję, zwraca się bezpośrednio do czytelnika, kpi z oczekiwań odbiorcy. Powieść o tym, że człowiek jest zniewolony przez Formę, sama nieustannie łamie literacką Formę — i to celowo, programowo.
Najwyraźniejszym tego przejawem są wplecione w narrację dygresje: słynne przedmowy do opowiadań o „Filidorze dzieckiem podszytym” i „Filibercie dzieckiem podszytym”. Te wstawki nie mają bezpośredniego związku z fabułą — są autonomicznymi, groteskowymi przypowieściami oraz ironicznymi rozważaniami o sztuce pisania. Filidor i anty-Filidor, dwaj uczeni toczący absurdalny pojedynek między „syntezą” a „analizą”, to parodia wielkich systemów filozoficznych i naukowych, które usiłują narzucić światu jeden sztywny porządek.
Parodiując powieść, Gombrowicz uwalnia się od jej konwencji — i tym samym daje wyraz swojej filozofii. Skoro Forma zniewala, to także forma literacka musi zostać rozbita, ośmieszona, przekroczona. Antypowieść Gombrowicza jest więc spójna ze swoją tezą: walczy z Formą również na poziomie własnej budowy.
Parodii podlega też wzorzec powieści inicjacyjnej, czyli opowieści o dojrzewaniu bohatera. Klasyczna powieść tego typu prowadzi młodego człowieka od niedojrzałości ku dojrzałości, ku zdobyciu tożsamości i miejsca w świecie. „Ferdydurke” odwraca ten schemat: jej bohater nie dojrzewa, lecz zostaje cofnięty w niedojrzałość, a cała jego droga to nie wznoszenie się ku dorosłości, lecz krążenie między kolejnymi formami zniewolenia. Gombrowicz parodiuje więc samo pojęcie dojrzałości, podważając przekonanie, że istnieje jakiś docelowy, gotowy kształt człowieka.
Charakterystyczne, że narrator nieustannie komentuje i ironizuje na temat tego, co opowiada. Przerywa akcję, zwraca się do czytelnika, kpi z własnego pisania i z oczekiwań odbiorcy. Ta autoironiczna gra z konwencją — dziś nazwalibyśmy ją metaliteracką — czyni „Ferdydurke” dziełem niezwykle nowoczesnym, wyprzedzającym późniejsze eksperymenty prozy XX wieku. Powieść mówiąca o niemożności ucieczki od Formy sama nieustannie demaskuje swoją formę jako umowną, sztuczną, literacką.
Absurd i deformacja języka
Groteska „Ferdydurke” obejmuje również język. Już sam tytuł — słowo „ferdydurke”, które nic nie znaczy — jest sygnałem absurdu i językowej gry. Gombrowicz tworzy neologizmy, powtarza obsesyjnie kluczowe słowa („pupa”, „gęba”), buduje absurdalne dialogi, w których postacie mówią od rzeczy, kłócą się o nic, powtarzają puste formuły. Język bohaterów sam staje się formą — zbiorem gotowych zwrotów, w które wtłoczona jest myśl.
Deformacja językowa służy temu samemu celowi co deformacja postaci i fabuły: obnażeniu sztuczności. Gdy bohaterowie powtarzają puste frazy i absurdalne formuły, widać, jak bardzo ludzka mowa bywa odtwarzaniem cudzych, gotowych form, a nie wyrażaniem własnej myśli. Groteskowy język „Ferdydurke” jest więc kolejnym narzędziem demaskacji Formy.
Funkcja groteski i parodii
Groteska i parodia nie są w „Ferdydurke” celem samym w sobie ani czystą zabawą. Pełnią funkcję poznawczą i demaskatorską. Po pierwsze, pozwalają pokazać prawdę o świecie, której nie uchwyciłby realizm — wyolbrzymiając i zniekształcając, Gombrowicz uwidocznia ukryte mechanizmy Formy. Po drugie, niosą krytykę: ośmieszają szkołę, tradycję, nowoczesność, konwencje literackie i społeczne, fałszywe autorytety. Po trzecie, budują dystans — nie pozwalają czytelnikowi utożsamić się bezkrytycznie z żadną postawą ani formą.
Groteska jest też u Gombrowicza wyrazem określonej postawy wobec świata. Skoro nie da się uciec od Formy, to można przynajmniej śmiać się z niej, obnażać jej umowność, traktować ją z ironią. Śmiech jest jedyną wolnością człowieka uwięzionego w Formie. Dlatego „Ferdydurke” jest dziełem zarazem przezabawnym i głęboko serio — pod warstwą komizmu kryje się gorzka diagnoza ludzkiej kondycji.
Trzeba dodać, że groteska i komizm nie osłabiają powagi powieści, lecz ją wzmacniają. Czytelnik, śmiejąc się z absurdalnych scen, stopniowo dostrzega, że śmieje się z samego siebie — z mechanizmów, którym i on na co dzień ulega. Groteskowe wyolbrzymienie sprawia, że to, co znane i oswojone (szkoła, dom, konwenanse), nagle ukazuje się jako obce, dziwne i niepokojące. Ten efekt wyobcowania jest istotą poznawczej funkcji groteski: każe spojrzeć świeżym okiem na rzeczywistość, którą braliśmy za oczywistą.
Połączenie śmiechu z grozą — fundament groteski — w „Ferdydurke” jest szczególnie wyraziste. Sceny pozornie błahe i komiczne, jak pojedynek na miny czy szkolne lekcje, mają drugie, niepokojące dno: pokazują przemoc, jaką ludzie zadają sobie nawzajem, narzucając sobie formy. Komizm i groza nie wykluczają się tu, lecz wzajemnie potęgują. To dlatego „Ferdydurke” bywa odczytywana zarówno jako jedna z najzabawniejszych, jak i jedna z najmroczniejszych powieści polskiej literatury.
Kontekst awangardowy
Groteska i parodia łączą „Ferdydurke” z awangardą dwudziestolecia międzywojennego. Gombrowicz, podobnie jak Witkacy w swoich dramatach czy Schulz w prozie, zrywa z realizmem i tworzy świat zdeformowany, oniryczny, absurdalny. Wszyscy ci twórcy uznali, że tradycyjne, realistyczne formy nie wystarczają już do opisania nowoczesnego człowieka i jego rozdarcia. Nieprzypadkowo okładkę pierwszego wydania „Ferdydurke” zaprojektował właśnie Bruno Schulz — jej groteskowy rysunek splecionych, zdeformowanych postaci doskonale odpowiada estetyce powieści.
Gombrowicz idzie jednak dalej niż czysta zabawa formą: jego groteska jest podporządkowana myśli filozoficznej. Deformacja nie jest u niego celem, lecz metodą poznania. To czyni „Ferdydurke” dziełem wyjątkowym — awangardowym w formie, a zarazem niosącym uniwersalną, do dziś aktualną refleksję o człowieku.
Estetyka groteski i parodii wpisuje też powieść w szerszy nurt sztuki nowoczesnej, która odrzuciła wiarę w harmonijny, uporządkowany obraz świata. Zdeformowana forma odpowiada zdeformowanej, rozbitej rzeczywistości nowoczesnego człowieka — rozdartego między sprzecznymi rolami, pozbawionego stałego oparcia. Groteska nie jest więc kaprysem Gombrowicza, lecz adekwatnym językiem epoki niepewności i kryzysu dawnych pewników.
Podsumowanie
Groteska i parodia to podstawowe narzędzia artystyczne „Ferdydurke”. Poprzez deformację, absurd, karykaturę i kpinę Gombrowicz demaskuje Formę — obnaża sztuczność szkoły, konwencji literackich, języka i ról społecznych. Karykatura nauczycieli, groteskowy pojedynek na miny, parodystyczne dygresje o Filidorze, absurdalny tytuł i język — wszystko to służy jednej myśli: że człowiek jest zniewolony przez formy, których nie dostrzega, dopóki ktoś ich dla niego nie wyolbrzymi i nie ośmieszy. Groteska jest u Gombrowicza śmiechem przez łzy — zabawą, pod którą kryje się jedna z najpoważniejszych diagnoz literatury XX wieku. Dla maturzysty groteska i parodia to nie ozdobniki, lecz sam sposób istnienia tej powieści: rozpoznanie ich funkcji jest warunkiem zrozumienia, dlaczego Gombrowicz pisał właśnie tak, a nie inaczej, i jak forma dzieła współgra z jego myślą o Formie.
Chcesz sprawdzić, czy umiesz omówić groteskę i parodię w „Ferdydurke” na maturze? Przećwicz zadania maturalne z tej lektury na stronie matury-online.pl/zadania/polski/ferdydurke.
Rozwiąż test z lektury „Ferdydurke"
Pytania o bohaterów, motywy i wydarzenia — sprawdź, ile zapamiętałeś z „Ferdydurke".