MaturaPolski.pl Zdaj polski na 100%

Przyroda jako narrator i świadek w „Gloria victis”

Spis treści (8)

Najbardziej oryginalną cechą „Gloria victis” jest sposób opowiadania. Orzeszkowa nie powierza narracji ani wszechwiedzącemu narratorowi, ani żadnemu z ludzkich bohaterów — historię leśnej bitwy i śmierci powstańców opowiadają drzewa, a słucha jej wędrujący wiatr. Ta baśniowa, uosabiająca przyrodę rama nie jest ozdobnikiem, lecz kluczem do zrozumienia całej noweli: to dzięki niej Orzeszkowa nadaje opowieści o klęsce powstania styczniowego wymiar uniwersalny i unika martyrologicznego patosu, a jednocześnie czyni z natury strażniczkę pamięci o bezimiennych bohaterach.

Wiatr — wędrowny słuchacz i narrator ramowy

Nowela otwiera się i zamyka postacią wiatru, który stanowi ramę całej opowieści. Wiatr jest wędrowcem przemierzającym świat i zbierającym jego historie:

Leciał wiatr światem ciekawy, niespokojny, słuchał gwarzeń, opowiadań wód, zbóż, kwiatów polnych, drzew przydrożnych

To wiatr szczególny — nie żywioł niszczycielski, lecz życzliwy przyjaciel świata. Orzeszkowa wyraźnie odróżnia go od wichrów gwałtownych:

nie był z wiatrów takich, co grzmią i huczą, wstrząsają i obalają, ale z takich, co kochają świat.

Wiatr jest więc czułym, wrażliwym słuchaczem — kimś, kto potrafi wysłuchać opowieści przyrody i przejąć się losem człowieka. To on, dowiedziawszy się o mogile, prosi drzewa, by opowiedziały mu jej historię, i to on na końcu przemienia płacz w tryumfalny okrzyk „Gloria victis!”. Ramowa konstrukcja — wiatr na początku i na końcu — spina nowelę w zamkniętą, przemyślaną całość.

Misja wiatru — ocalić od zapomnienia

Wiatr nie zbiera opowieści dla samej ciekawości. Jego zadaniem jest przenoszenie ludzkiej pamięci przez czas i przestrzeń:

Latał po świecie, ażeby zbierać jego prawdy i baśnie, minione dzieje, wyronione jęki, echa staczanych walk

Wiatr jest tu figurą pamięci i przekazu — nośnikiem, który unosi historie „w przestrzeń, w dal, w czas, w pamięci, w serca”. W ten sposób Orzeszkowa metaforycznie opisuje samą rolę literatury: jak wiatr roznosi wieści po świecie, tak nowela roznosi pamięć o zapomnianych powstańcach. Prosząc drzewa o „strofę życia i strofę śmierci”, wiatr staje się pośrednikiem, dzięki któremu klęska nie zostanie pogrzebana w milczeniu, lecz doniesiona „pod niebo” i „nad ziemią”.

Drzewa — świadkowie i stróże mogił

Właściwymi narratorami wydarzeń są drzewa: dąb, świerk i brzoza. To one widziały wszystko i przechowały pamięć przez pół wieku. Wiatr zwraca się do nich z uroczystym apelem, który określa ich rolę:

zamyśleni świadkowie dziejów ziemi, tysiącoustni a milczący stróże mogił leśnych, bezimiennych, zapomnianych, nieuczczonych

Określenie „milczący stróże mogił” jest głęboko wymowne. Drzewa są świadkami historii, którzy wszystko widzieli, ale — pozbawione ludzkiej mowy — nie mogły dotąd o tym opowiedzieć; dopiero wiatr wydobywa z nich tę opowieść. Każde z drzew ma przy tym własny charakter i własną partię narracji: dostojny dąb opowiada o przybyciu oddziału, o Tarłowskim i Anielce oraz o samej bitwie; najwyższy w lesie, widzący najdalej świerk relacjonuje odległe walki i powroty; a brzoza, rosnąca nad strumieniem wśród drobnych roślin, zna bohatera od strony jego miłości do przyrody. Ta polifonia narratorów — kilka głosów opowiadających kolejne części historii — jest niezwykłym, nowatorskim rozwiązaniem kompozycyjnym. Dobór drzew nie jest przy tym przypadkowy: dąb, symbol siły, trwałości i dostojeństwa, opowiada partie najważniejsze i najbardziej dramatyczne; strzelisty świerk, sięgający wzrokiem najdalej, relacjonuje to, co działo się w oddaleniu; delikatna brzoza, kojarzona z subtelnością i liryzmem, mówi o tym, co najczulsze — o miłości bohatera do przyrody. Każdy narrator opowiada więc to, co najlepiej odpowiada jego naturze, a ich głosy wzajemnie się dopełniają, tworząc pełny obraz wydarzeń widziany z różnych perspektyw.

Drzewa nie są przy tym obojętnymi obserwatorami. Gdy oddział przybywa na polanę i śpiewa hymn, reagują po ludzku, ze współczuciem i niepokojem:

Hymnu tego my, drzewa, słuchałyśmy zdumione

Mówią o sobie „my, drzewa”, a widok wodza opisują słowami „patrzyłyśmy na niego my, drzewa” — są więc zbiorowym, wspólnotowym świadkiem, który przeżywa opisywane wydarzenia razem z ludźmi. Ich emocjonalne zaangażowanie sprawia, że relacja jest przejmująca, a nie sprawozdawcza.

Kwiaty — róża i dzwonki jako strażnicy pamięci

Oprócz drzew pamięć o mogile podtrzymują drobne rośliny. Przez pół wieku, gdy ludzie zapomnieli o grobie, wierność zmarłym zachowują dzika róża i liliowe dzwonki. Róża wyznaje:

Ja jedna kwiaty na tę mogiłę rzucam.

A dzwonki dopowiadają, jaką rolę pełnią nad bezimiennym grobem:

A my dzwonimy pacierz żałobny.

Powtarzające się w obu wypowiedziach „ja jedna”, „my jedne” oraz „od pół stulecia prawie” podkreślają samotność tej pamięci: tylko przyroda pamięta o poległych, podczas gdy ludzki świat o nich zapomniał. To gorzka wymowa — natura okazuje się wierniejsza zmarłym niż ludzie. Zarazem jednak kwiaty składające na mogile płatki i „dzwoniące pacierz” to obraz przejmująco piękny: klęska i śmierć zostają otoczone czcią przez cały świat przyrody. Warto zauważyć, że to właśnie kobieta — siostra bohatera, Anielka — po latach zatknie na mogile drobny krzyżyk wśród łodyg tych samych dzwonków. Ludzka pamięć i pamięć natury spotykają się więc w jednym punkcie, a wierność zmarłym okazuje się ostatnią rzeczą, która przetrwała klęskę.

Personifikacja i funkcje baśniowej ramy

Podstawowym środkiem artystycznym całej noweli jest personifikacja — nadanie przyrodzie cech ludzkich. Wiatr czuje, słucha i płacze; drzewa mówią, pamiętają i wzruszają się; kwiaty modlą się i składają hołd. Ta konsekwentnie prowadzona animizacja i personifikacja tworzy baśniowy, poetycki nastrój utworu i pełni kilka ważnych funkcji. Po pierwsze, uniwersalizuje opowieść: historia konkretnego oddziału opowiedziana przez odwieczną przyrodę zyskuje wymiar ponadczasowy, niemal kosmiczny, a sentencje „vae victis” i „gloria victis” brzmią jak prawa rządzące całym światem. Po drugie, pozwala uniknąć taniego patosu — gdyby o męczeństwie powstańców opowiadał wprost narrator-patriota, groziłoby to sentymentalizmem; w ustach drzew i wiatru ta sama treść nabiera dostojeństwa i powagi mitu.

Po trzecie wreszcie — i to funkcja najważniejsza — natura staje się jedynym możliwym świadkiem tam, gdzie ludzka pamięć została zakazana. Nowela powstała pod zaborem rosyjskim, gdzie o powstaniu styczniowym nie wolno było mówić, a groby powstańców pozostawały bezimienne i zapomniane. W tej sytuacji to przyroda — róża, dzwonki, drzewa — przechowuje prawdę, której ludziom mówić nie było wolno. Baśniowa rama jest więc także sposobem na obejście cenzury i ocalenie pamięci narodowej.

Kompozycja — klamra i polifonia głosów

Narracja przyrody organizuje też precyzyjną kompozycję utworu. Nowela ma budowę ramową (szkatułkową): w ramie zewnętrznej wiatr rozmawia z lasem, a wewnątrz niej mieszczą się opowieści kolejnych drzew. Całość spina klamra dwóch łacińskich okrzyków — od szeptanego przez strumień czasu „vae victis” na początku po tryumfalne „gloria victis”, którym wiatr kończy nowelę. Poszczególni narratorzy przejmują opowieść płynnie, wraz ze zmianą pory dnia: dąb zaczyna o zachodzie słońca, świerk mówi, gdy pada rosa, brzoza dopowiada swoją część. Ten rytm nadaje utworowi muzyczność i sprawia, że proza Orzeszkowej zbliża się do poematu.

Znaczenie na maturze

Sposób narracji to jedno z najczęściej omawianych zagadnień związanych z „Gloria victis” i temat wdzięczny do analizy środków artystycznych. Personifikacja przyrody, narracja ramowa, polifonia narratorów oraz funkcja natury jako świadka pamięci to zagadnienia, które można rozwijać w kontekście pytań o kompozycję utworu, o rolę przyrody w literaturze czy o sposoby mówienia o historii. Nowelę warto zestawiać z innymi tekstami, w których przyroda współodczuwa z człowiekiem lub pełni rolę świadka — od liryki romantycznej po „Chłopów” Reymonta. Zrozumienie, dlaczego Orzeszkowa oddała głos drzewom i wiatrowi, jest kluczem do docenienia niezwykłego artystycznego kunsztu tej pozornie prostej, a w istocie mistrzowsko skomponowanej opowieści.

Podsumowanie

W „Gloria victis” przyroda jest zarazem narratorem i świadkiem: wiatr wysłuchuje i roznosi po świecie opowieść, drzewa — dąb, świerk i brzoza — jako „milczący stróże mogił” relacjonują wydarzenia, a kwiaty przez pół wieku strzegą pamięci o bezimiennym grobie. Ta konsekwentna personifikacja i baśniowa rama uniwersalizują historię powstania, chronią ją przed patosem, a nade wszystko czynią z natury strażniczkę prawdy zakazanej przez zaborcę. Nowatorska, poetycka narracja jest dowodem artystycznego mistrzostwa Orzeszkowej i jednym z głównych powodów, dla których „Gloria victis” uchodzi dziś za prawdziwe arcydzieło polskiej nowelistyki i małej formy prozatorskiej.

Chcesz sprawdzić znajomość „Gloria victis” przed maturą? Przećwicz zadania maturalne z tej lektury na stronie matury-online.pl/zadania/polski/gloria-victis.