MaturaPolski.pl Zdaj polski na 100%

Romuald Traugutt i etos powstańczy

Spis treści (8)

Wśród bezimiennych bohaterów noweli jedna postać nosi prawdziwe, historyczne nazwisko — Romuald Traugutt, dyktator powstania styczniowego. Jego obecność nadaje utworowi wymiar dokumentu i zakotwicza baśniową opowieść drzew w konkretnym wydarzeniu dziejowym. Traugutt jest w „Gloria victis” zarazem człowiekiem z krwi i kości, i figurą niemal świętą — wodzem, w którym skupia się cały etos powstańczy: postawa dobrowolnej ofiary, wierności ideałom i służby ojczyźnie ponad własne życie.

„Człowiek świętego imienia”

Sposób, w jaki narrator-dąb wprowadza wodza, od razu nadaje mu rangę wyjątkową:

Wodzem ich był człowiek świętego imienia, które brzmiało: Romuald Traugutt.

Świętość tego imienia zostaje natychmiast uzasadniona przez odwołanie do ofiary. Traugutt porzucił wszystko, co dawało mu szczęście — żonę, dzieci, dostatek i spokój — by podjąć się beznadziejnego niemal zadania. Narrator ujmuje to w język ewangeliczny:

wziąwszy na ramiona krzyż narodu swego, poszedł za idącym ziemią tą słupem ognistym i w nim zgorzał.

Obrazy są tu na wskroś biblijne: „krzyż narodu” przywołuje mękę Chrystusa, a „słup ognisty” — starotestamentowy znak, który prowadził Izraelitów przez pustynię ku Ziemi Obiecanej. W tej symbolice powstanie staje się narodową drogą do „obiecanej krainy wolności”, a Traugutt — wodzem prowadzącym swój lud niczym Mojżesz. Sformułowanie „w nim zgorzał” jest zarazem dyskretną, lecz czytelną aluzją do rzeczywistej śmierci wodza: Traugutt został stracony przez powieszenie na stokach warszawskiej Cytadeli 5 sierpnia 1864 roku, dlatego narrator zaznacza, że nie w tej leśnej mogile śpi, lecz „kędyś daleko”.

Portret wodza — myśliciel z uśmiechem dziecka

Fizyczny portret Traugutta jest utrzymany w tonie powagi i wewnętrznej głębi. Drzewa zapamiętały jego czarnowłosą głowę i twarz, w której mądrość mieszała się ze smutkiem:

Oczy miał mądre, smutne

Ten smutek — jak dopowiada narrator, „bliźniaczy brat mądrości” — nie jest oznaką słabości, lecz świadomości. Zarazem jednak w twarzy wodza jaśnieje rys zaskakująco łagodny:

a uśmiech świeży, perłowy, z kroplą słodyczy dziecięcej albo niewieściej.

To zestawienie surowej powagi myśliciela z dziecięcą słodyczą uśmiechu buduje portret człowieka wielkiego, a zarazem ludzkiego i ciepłego. „Palec tragicznych przeznaczeń” wcześnie wyrył mu na czole surową zmarszczkę — Traugutt jest naznaczony przez los, świadomy ciążącej na nim odpowiedzialności. Nie jest to hardy watażka, lecz człowiek dojrzały, który dźwiga swój ciężar z powagą.

Głos jak stal — nowy Leonidas

Autorytet wodza najsilniej wyraża się w jego głosie. Orzeszkowa opisuje go poprzez metaforę stali:

I głos jego słyszałyśmy z brzmieniem jak stal dzwoniącym, rozkazującym, niekiedy aż groźnym.

Ten stalowy głos wodza organizuje cały obóz — na jego zawołanie „Jazda!” grzmi ziemia i błyskają szable. Narrator wprost porównuje Traugutta do bohatera starożytnego:

Tak grzmieć musiał w wąwozie termopilskim głos Leonidasa.

Porównanie ze spartańskim królem, który z garstką wojowników bronił Termopil przed potęgą perską, wpisuje polskiego wodza w uniwersalną tradycję heroicznej, z góry przegranej obrony. Orzeszkowa czyni jednak istotne rozróżnienie: Leonidas mógł wierzyć, że jego ofiara zatrzyma najeźdźcę, natomiast Traugutt, „w orężnych sprawach biegły”, doskonale zdawał sobie sprawę z beznadziejności sytuacji — dostrzegał „wyłaniającą się zza dnia ofiar i boju potworną, czarną noc”. To czyni jego wybór jeszcze bardziej tragicznym i bardziej bohaterskim: prowadził ludzi do walki, choć wiedział, że nie może jej wygrać, bo tak nakazywał „krzyż narodu” i tęsknota za wolnością. W tym właśnie tkwi sedno powstańczego heroizmu w ujęciu Orzeszkowej — prawdziwe męstwo objawia się nie w nadziei na zwycięstwo, lecz w gotowości do ofiary mimo jej braku. Traugutt nie jest naiwnym marzycielem, którego porwał zapał; jest dojrzałym, trzeźwym dowódcą, który świadomie wybiera drogę ofiary, bo uznaje ją za moralnie konieczną. Ta świadoma decyzja, podjęta wbrew rachubie sił, jest znacznie trudniejsza niż spontaniczny poryw i właśnie dlatego zasługuje na najwyższą cześć.

Etos powstańczy — dobrowolni ofiarnicy

Traugutt jest ucieleśnieniem szerszej postawy, którą można nazwać etosem powstańczym. Jego istotą jest dobrowolność ofiary — powstańcy nie są przymuszani do walki, lecz sami ją wybierają. Narrator podkreśla to dobitnie:

Nie niewolnicy to byli na arkanie przemocy do boju ciągnięci, lecz dobrowolni ofiarnicy wysokich ołtarzy.

Ten etos ma wyraźnie religijny charakter. Walka jest tu pojmowana jako nabożeństwo, a śmierć — jako ofiara składana na ołtarzu. Sam Traugutt, dziękując po bitwie małemu Tarłowskiemu za uratowanie życia, ujmuje sens tej służby w sposób, który wykracza poza doczesność:

Uczcijcie w nim dzielnego rycerza Umęczonej!

„Umęczona” to ojczyzna — Polska cierpiąca pod zaborami, przedstawiona jako postać niemal chrystusowa, umęczona i wymagająca ofiary swoich synów. Powstańcy służą nie „żadnemu panu ziemskiemu”, lecz właśnie jej, co czyni ich walkę bezinteresowną i uświęconą. To sedno mesjanistycznego ujęcia sprawy narodowej: cierpienie i ofiara mają sens odkupieńczy, a klęska nie unieważnia wartości czynu. Personifikacja ojczyzny jako „Umęczonej” — pisanej wielką literą, niczym imię własne świętej postaci — sprawia, że służba jej staje się rodzajem kultu. Żołnierz przestaje być zwykłym rekrutem, a staje się „rycerzem” w dawnym, sakralnym znaczeniu tego słowa: obrońcą świętości, ślubującym wierność aż po śmierć. W ten sposób Orzeszkowa przenosi walkę powstańczą z porządku politycznego w porządek duchowy, gdzie miarą sukcesu nie jest wygrana bitwa, lecz czystość intencji i wierność złożonej ofierze.

„W imię Boga i ojczyzny”

Etos powstańczy najpełniej wybrzmiewa w scenie przed ostatnią bitwą. Traugutt nie ukrywa przed żołnierzami prawdy o miażdżącej przewadze wroga („sto strzelb na jedną strzelbę”), ale nadaje ich śmierci sens ofiary zasiewu — polegli „będą siewcami, którzy samych siebie rzucą w ziemię jako ziarno przyszłych plonów”. Mowę wieńczy okrzyk bojowy, który łączy dwie najwyższe wartości powstańczego etosu:

W imię Boga i ojczyzny!

Bóg i ojczyzna — te dwa słowa streszczają duchowe fundamenty powstania styczniowego. Walka o wolność jest tu zarazem obowiązkiem religijnym, a wiara nadaje jej moc przetrwania klęski. Tłum odpowiada wodzowi „grzmotowym okrzykiem zapału”, po czym rusza do boju z pełną świadomością, że idzie na śmierć. Ta jedność wodza i żołnierzy, oparta na wspólnym ideale, jest istotą etosu, który Orzeszkowa czci w swojej noweli.

Kontekst historyczny i osobisty

Wybór Traugutta na bohatera noweli nie był dla Orzeszkowej przypadkowy. Pisarka w czasie powstania styczniowego jako młoda kobieta osobiście zetknęła się z dyktatorem — według przekazów pomagała mu i przewoziła go bezpieczną drogą przez okolice Grodzieńszczyzny. „Gloria victis” jest więc nie tylko utworem literackim, lecz także osobistym hołdem złożonym człowiekowi, którego autorka znała i podziwiała. Warto pamiętać, że Traugutt objął przywództwo powstania jesienią 1863 roku, gdy zryw właściwie już dogorywał, i mimo to podjął się jego reorganizacji — jego postawa była więc rzeczywiście heroizmem „przeciw nadziei”, dokładnie takim, jaki nowela opisuje. Nadanie mu w utworze rysów świętego i porównanie do Leonidasa oraz Mojżesza to świadome budowanie legendy narodowego bohatera — legendy, która miała przetrwać w pamięci mimo carskiej cenzury i zakazu mówienia o powstaniu.

Znaczenie na maturze

Postać Traugutta i etos powstańczy to jedno z centralnych zagadnień związanych z „Gloria victis”. Wódz jest doskonałym przykładem sakralizacji bohatera narodowego oraz mesjanistycznego ujęcia historii Polski. Temat pozwala na liczne zestawienia: z bohaterami romantycznymi (Konrad Wallenrod, Kordian), z martyrologiczną wizją narodu jako „Chrystusa narodów” z „Dziadów”, a także z innymi literackimi portretami wodzów i przywódców. Znajomość sposobu, w jaki Orzeszkowa łączy realny fakt historyczny z symboliką biblijną i antyczną, pomaga odpowiedzieć na pytania o funkcję odwołań kulturowych oraz o rolę literatury w podtrzymywaniu pamięci narodowej.

Podsumowanie

Romuald Traugutt jest w „Gloria victis” postacią, w której historia spotyka się z legendą. Jako „człowiek świętego imienia”, wódz-myśliciel o głosie jak stal i uśmiechu dziecka, ucieleśnia etos powstańczy oparty na dobrowolnej ofierze, wierności ideałom i służbie „Umęczonej” ojczyźnie. Jego świadome prowadzenie ludzi do walki „przeciw nadziei” czyni z niego bohatera tragicznego, a zarazem najwyższy i wzruszający wzór patriotycznego poświęcenia. To wokół jego postaci i wygłoszonej przez niego mowy o ziarnie przyszłych plonów krystalizuje się cała idea apoteozy klęski, której nowela Orzeszkowej jest najpiękniejszym i najbardziej przejmującym wyrazem w całej literaturze poświęconej powstaniu styczniowemu.

Chcesz sprawdzić znajomość „Gloria victis” przed maturą? Przećwicz zadania maturalne z tej lektury na stronie matury-online.pl/zadania/polski/gloria-victis.