MaturaPolski.pl Zdaj polski na 100%

Charakterystyka Króla Edypa

Charakterystyka Króla Edypa

Król Edyp to tytułowy bohater tragedii Sofoklesa, uznawany za jeden z najbardziej wyrazistych przykładów bohatera tragicznego w dziejach literatury światowej. Arystoteles w swojej „Poetyce" wskazywał właśnie na Edypa jako wzorcową realizację tej kategorii postaci. Poznajemy go jako dorosłego mężczyznę, władcę Teb, męża Jokasty i ojca czworga dzieci – synów Eteoklesa i Polinika oraz córek Antygony i Ismeny. Historia jego życia, stopniowo odsłaniana w toku akcji dramatu, stanowi wstrząsający obraz ludzkiego losu uwikłanego w nieubłagane wyroki przeznaczenia.

Pochodzenie i historia życia

Edyp jest prawowitym synem króla Teb Lajosa i jego żony Jokasty, potomkiem przeklętego rodu Labdakidów. Jego narodziny zostały naznaczone straszliwą przepowiednią – wyrocznia delficka oznajmiła Lajosowi, że zginie z rąk własnego syna. Przerażeni rodzice postanowili uniknąć spełnienia się proroctwa w sposób okrutny – przebili niemowlęciu kostki u nóg, przewlekli przez rany sznur i oddali je słudze z rozkazem porzucenia w dzikich górach Kiteronu na pewną śmierć.

Jednak sługa zlitował się nad dzieckiem i zamiast je porzucić, przekazał znajomemu pasterzowi z Koryntu. Ten z kolei oddał niemowlę bezdzietnym władcom Koryntu – królowi Polybosowi i królowej Meropie, którzy wychowali je jak własnego syna. Chłopiec otrzymał imię Edyp, co dosłownie znaczy „Obrzmiałonogi" – od blizn na zranionych stopach, które nosił przez całe życie jako milczące świadectwo swojego tragicznego początku.

Edyp dorastał szczęśliwie w Koryncie, nie wiedząc o swoim prawdziwym pochodzeniu. Niepokój wzbudziło w nim dopiero nierozważne słowo towarzysza, które zasiało wątpliwości co do jego tożsamości. Młodzieniec udał się do wyroczni delfickiej, by poznać prawdę, lecz Apollo zamiast odpowiedzi dał mu przerażającą przepowiednię: „że matkę w łożu ja skalam, że spłodzę ród, który ludzi obmierznie wzrokowi, i że własnego rodzica zabiję".

Przekonany, że Polybos i Meropa są jego prawdziwymi rodzicami, Edyp podjął dramatyczną decyzję – postanowił nigdy nie wracać do Koryntu, by uchronić ukochanych rodziców przed straszliwym losem. Jak sam wyznaje: „zdala od Koryntu błądziłem, kroki gwiazdami kierując, aby przenigdy nie zaznać nieszczęścia, hańby, która by spełniła tę wróżbę". Ta ucieczka przed przeznaczeniem paradoksalnie poprowadziła go wprost w jego objęcia.

Na rozstaju trzech dróg w Focydzie, gdzie zbiegają się szlaki z Delf i Daulidy, doszło do zdarzenia, które zapoczątkowało spełnienie się przepowiedni. Edyp spotkał tam poczet króla Lajosa – woźnica i starzec na wozie gwałtem spędzali go z drogi. Gdy starzec uderzył młodzieńca ościeniem w głowę, ten w gniewie zabił go wraz z całą świtą, nie wiedząc, że właśnie zamordował własnego ojca: „Oddałem z lichwą; ugodzon kosturem runął on na wznak ze środka siedzenia. — Tnę potem drugich".

Następnie Edyp przybył do Teb, gdzie miasto cierpiało pod władzą Sfinksa – potwora o twarzy ludzkiej i ciele skrzydlatego lwa, który porywał i zabijał mieszkańców, stawiając im nierozwiązywalne zagadki. Edyp jako jedyny zdołał pokonać bestię, odgadując słynną zagadkę o istocie chodzącej rano na czterech nogach, w południe na dwóch, a wieczorem na trzech. W nagrodę otrzymał tron tebański i rękę owdowiałej królowej Jokasty – swojej biologicznej matki. W ten sposób, nie wiedząc o tym, wypełnił drugą część przepowiedni.

Edyp jako władca

W momencie, gdy rozpoczyna się akcja dramatu, Edyp od wielu lat sprawuje rządy w Tebach u boku Jokasty. Jest władcą powszechnie szanowanym i kochanym przez swój lud. Sofokles kreśli obraz króla głęboko zaangażowanego w sprawy państwa i oddanego swoim poddanym. Gdy zaraza nawiedza miasto, Tebańczycy zwracają się właśnie do niego z błaganiem o ratunek, wspominając jego dawne zasługi w pokonaniu Sfinksa.

Kapłan Zeusa, przemawiając w imieniu cierpiącego ludu, wyraża bezgraniczne zaufanie do króla: „Tyś bo przybywszy, gród stary Kadmosa od strasznych ofiar dla Sfinksa wyzwolił, nic od nas wprzódy się nie wywiedziawszy, ni pouczony; nie, z ramienia bogów dałeś nam życia ochłodę i ulgę". To zaufanie nie jest bezpodstawne – Edyp rzeczywiście wykazuje się troską o dobro publiczne, przedkładając je ponad własny spokój.

Sam Edyp wyznaje, że cierpienie ludu dotyka go głębiej niż kogokolwiek innego: „wiem, że wszystkie domy gnębi choroba, lecz wśród zła powodzi najgorsza nędza w mą osobę godzi. Bo was jedynie własne brzemię dręczy, gdy moja dusza za mnie, za was jęczy, za miasto całe". Ta postawa świadczy o głębokim poczuciu odpowiedzialności królewskiej – Edyp nie oddziela swojego losu od losu poddanych, lecz utożsamia się z ich niedolą.

Jako władca Edyp jest człowiekiem czynu. Nie czeka biernie na rozwój wypadków, lecz aktywnie poszukuje rozwiązań. Jeszcze przed nadejściem błagalników wysłał Kreona do wyroczni delfickiej po radę. Gdy dowiaduje się, że przyczyną zarazy jest nieodkupiona zbrodnia zabójstwa Lajosa, natychmiast podejmuje śledztwo: „od początku ja rzeczy ujawnię. Bo słusznie Febus i ty równie słusznie ku umarłemu zwróciliście troskę; z wami ja wspólnie siły złączonymi spłacę dług bogu i dług naszej ziemi".

Edyp jest także władcą sprawiedliwym i bezkompromisowym w dążeniu do prawdy. Rzuca uroczyste klątwy na mordercę Lajosa, nie wiedząc, że tym samym przeklina siebie: „Niechajby taki człowiek w naszej ziemi, nad którą władzę ja dzierżę i trony, ani nie postał, ni mówił z innymi, ni do czci bogów nie był dopuszczony, ni do żadnego wspólnictwa w ofierze". Ta dramatyczna ironia – król nieświadomie skazujący samego siebie – stanowi jeden z najbardziej przejmujących elementów tragedii.

Cechy charakteru – cnoty

Edyp posiada wiele zalet, które czynią z niego wybitną jednostkę. Przede wszystkim wyróżnia go niezwykła inteligencja i przenikliwość umysłu. To dzięki nim zdołał rozwiązać zagadkę Sfinksa, której nie potrafił rozwiązać nikt inny. Sam o tym wspomina z dumą: „Dlaczego, kiedy zwierz ów śpiewotwórczy srożył się, zabrakło ci słów wyzwolenia? Przecież zagadkę tę nie pierwszy lepszy mógł był rozwiązać — bez jasnowidzenia. A tobie wtedy ni ptaki, ni bogi nic nie jawiły; lecz ja tu przyszedłszy nic nie wiedzący zgnębiłem potwora, ducha przewagą, nie z ptaków natchnienia".

Odwaga i determinacja to kolejne cechy, które definiują postać Edypa. Jako młodzieniec nie wahał się porzucić wygodnego życia królewicza w Koryncie, by uchronić rodziców przed straszliwą przepowiednią. Później, gdy odkrywa, że może być mordercą Lajosa, nie cofa się przed dociekaniem prawdy, mimo że każdy kolejny krok przybliża go do katastrofy. Jokasta błaga go, by zaprzestał poszukiwań: „Jeśli, na bogów, życie tobie miłe, nie badaj tego; mej starczy katuszy". Edyp jednak odpowiada nieugięcie: „Zbytnia uległość nie zawrze mi prawdy".

Ta determinacja w dążeniu do prawdy, nawet gdy grozi ona zniszczeniem, świadczy o głębokim poczuciu honoru i odpowiedzialności. Edyp uważa, że poznanie prawdy jest obowiązkiem, nawet jeśli ma ona być bolesna: „Rzecz niepodobna, bym takie poszlaki dzierżąc, nie badał mego pochodzenia". Nie chce żyć w kłamstwie ani pozwolić, by miasto cierpiało z powodu nieodkrytej zbrodni.

Sprawiedliwość i uczciwość przejawiają się w stosunku Edypa do prawa. Gotów jest sam poddać się wyrokowi, który nałożył na mordercę Lajosa: „A zaklnę dalej, że gdyby osiadły z moją wiedzą w mym odnalazł domu, aby te klątwy na mą głowę spadły". Gdy prawda wychodzi na jaw, nie szuka wymówek ani nie próbuje uniknąć konsekwencji – przyjmuje karę wygnania, którą sam wcześniej wyznaczył.

Współczucie i wrażliwość ujawniają się szczególnie w scenach z dziećmi. Oślepiony, zdruzgotany Edyp martwi się przede wszystkim o los swoich córek, przewidując, jakie cierpienia czekają je z powodu hańby ojca. W poruszających słowach błaga Kreona o opiekę nad nimi: „Z dzieci moich — o chłopców, Kreonie, nie troszcz się zbytnie: są oni mężami i nie zabraknie im życia zasobów. Lecz o biedaczki, sieroce dziewczęta (...) o te się troszkaj".

Cechy charakteru – wady

Jednak Edyp nie jest postacią pozbawioną wad, co jest istotnym elementem konstrukcji bohatera tragicznego. Arystoteles wskazywał, że tragiczny heros musi posiadać hamartię – tragiczną skazę charakteru, która przyczynia się do jego upadku. W przypadku Edypa tą skazą jest przede wszystkim pycha (hybris) i nadmierna wiara we własne siły.

Edyp jest przekonany, że może uciec przed wyrokami bogów – opuszcza Korynt, wierząc, że w ten sposób udaremni przepowiednię. Ta pewność siebie graniczy z arogancją wobec sił wyższych. Ponadto dumny jest ze swojego zwycięstwa nad Sfinksem i często powołuje się na ten sukces jako dowód swojej wyjątkowości: „ja tu przyszedłszy nic nie wiedzący zgnębiłem potwora, ducha przewagą".

Gwałtowność i porywczość to cechy, które wielokrotnie dają o sobie znać w tragedii. Edyp łatwo wpada w gniew i traci panowanie nad sobą. To właśnie w przypływie furii zabił Lajosa i jego świtę na rozstaju dróg: „Ja więc wzburzony uderzam woźnicę, co mnie potrącił; a gdy to zobaczył starzec, upatrzył gdym podle był wozu, i w głowę oścień mi wraża kolczasty; — oddałem z lichwą".

Ta sama gwałtowność ujawnia się w konfrontacji z Tyrezjaszem. Gdy ślepy wróżbita odmawia wyjawienia prawdy, Edyp wybucha gniewem i oskarża go o zmowę z Kreonem: „Ze złych najgorszy — bo nawet byś skałę obruszył — wiecznie więc milczeć zamierzasz i niewzruszony tak wytrwać do końca?". Później atakuje także Kreona, oskarżając go bez dowodów o spisek mający na celu przejęcie tronu: „Tyś tutaj? A więc śmiesz tak być bezczelnym, aby do moich przybliżać się progów, ty, coś zamierzył popełnić morderstwo i z władzy króla mnie gwałtem ograbić?".

Podejrzliwość i nieufność prowadzą Edypa do pochopnych oskarżeń. Przekonany o spisku, nie słucha racjonalnych argumentów Kreona, który tłumaczy, że nie ma powodu dążyć do władzy, skoro już cieszy się wszystkimi jej przywilejami bez odpowiedzialności: „Po cóż miałbym więc przedkładać rządy pełne trwogi nad spokojny żywot, który daje mi równą siłę?". Edyp jednak pozostaje głuchy na te argumenty.

Upór i niezdolność do słuchania rad są szczególnie widoczne w końcowych scenach śledztwa. Jokasta, która pierwsza pojmuje straszliwą prawdę, desperacko próbuje powstrzymać męża przed dalszym dociekaniem: „Nieszczęsny, niech byś nie wiedział, kim jesteś!". Jej ostatnie słowa przed samobójstwem to rozpaczliwy apel, który Edyp ignoruje, zdeterminowany, by poznać prawdę za wszelką cenę.

Edyp jako mąż i ojciec

Sofokles stosunkowo niewiele miejsca poświęca Edypowi w roli męża i ojca, koncentrując się głównie na jego funkcji władcy i na tragicznym odkryciu prawdy. Niemniej jednak z dramatu wyłania się obraz człowieka, dla którego rodzina stanowi wielką wartość.

Relacja z Jokastą, choć skażona nieświadomym kazirodztwem, opiera się na wzajemnym zaufaniu i bliskości. Edyp zwierza się żonie ze swoich lęków i niepokojów, traktuje ją jako najbliższą powiernicę: „Nie skryję ci tego, skorom tak daleko zapadł już w trwogę; a komuż bym raczej wśród takiej burzy otworzył me wnętrze?". Jokasta jest dla niego partnerką, z którą może dzielić „pół brzemienia" trosk.

O Edypie jako ojcu dowiadujemy się najwięcej z poruszającej sceny pożegnania z córkami w finale tragedii. Oślepiony król, stojący na progu wygnania i całkowitej zagłady, myśli przede wszystkim o losie swoich dzieci. Prosi o możliwość pożegnania córek: „Gdyby nie wiek wasz, o dzieci, ni głosu, ni rad bym szczędził".

Edyp z bólem przewiduje trudną przyszłość Antygony i Ismeny, które będą musiały znosić piętno hańby ojca: „Gdy kochania zabłysną wam lata, któż się tu stawi z miłosną ochotą, podejmie hańbę, co groźną sromotą rodziców miażdży i dzieci przygniata? (...) Któż bo poślubi? Któż w domu ugości? Nikt!". Te słowa świadczą o głębokim współczuciu i miłości rodzicielskiej, ale także o poczuciu winy za los, jaki zgotował swoim dzieciom.

Prosząc Kreona o opiekę nad osieroconymi córkami, Edyp ujawnia swoją troskliwość i odpowiedzialność: „Synu Menojka! żeś ojcem ty jednym dla tych sierotek, nie żałuj zachodu, gdy nas im zbrakło, nie pozwól tym biednym tułać się samym wśród nędzy i głodu". Ostatnie jego życzenie wobec dzieci jest przepełnione rodzicielską miłością: „bym żył, gdzież dadzą, a wam z ręki losu lepsze niż ojcu przypadło tu życie".

Edyp jako bohater tragiczny

Król Edyp jest uznawany za wzorcową realizację bohatera tragicznego w rozumieniu Arystotelesa. Spełnia on wszystkie kryteria tej kategorii postaci: jest osobą wybitną i szlachetną, której upadek budzi litość i trwogę, a jednocześnie posiada tragiczną skazę charakteru (hamartia), która przyczynia się do katastrofy.

Perypetia – nagły zwrot losu od szczęścia ku nieszczęściu – dokonuje się w dramacie w sposób wstrząsający. Edyp na początku tragedii jest potężnym władcą, szanowanym przez lud, szczęśliwym mężem i ojcem. W finale staje się oślepionym wygnańcem, obciążonym winą ojcobójstwa i kazirodztwa, człowiekiem, którego samo istnienie jest „zakałą ziemi".

Anagnorisis – moment rozpoznania – następuje stopniowo, ale jego kulminacja jest druzgocąca. Edyp, który przez całe życie nie znał swojej prawdziwej tożsamości, w ciągu jednego dnia odkrywa, kim naprawdę jest: „Biada, już jawnym to, czegom pożądał! O słońce, niech bym już cię nie oglądał! Życie mam, skąd nie przystoi, i żyłem, z kim nie przystało — a swoich zabiłem!".

Tragedia Edypa rodzi fundamentalne pytania o naturę ludzkiego losu, wolnej woli i odpowiedzialności moralnej. Bohater popełnił straszliwe czyny – zabił ojca i poślubił matkę – ale uczynił to nieświadomie, a nawet aktywnie starał się uniknąć spełnienia przepowiedni. Czy można go więc uznać za winnego? Sofokles nie daje jednoznacznej odpowiedzi, pozostawiając widzów z poczuciem tragicznego paradoksu ludzkiej kondycji.

Sam Edyp nie próbuje się usprawiedliwiać ani zrzucać winy na los czy bogów. Przyjmuje odpowiedzialność za swoje czyny, nawet jeśli były one wynikiem nieświadomości: „Apollo, on to sprawił, przyjaciele. On był przyczyną mej męce. Na oczy własne targnęły się ręce". Rozróżnia tu między przyczyną zewnętrzną (Apollo, przeznaczenie) a własnym działaniem (oślepienie się). Bogowie sprawili, że popełnił zbrodnie, ale karę wymierzył sobie sam.

Oślepienie się ma głęboki symboliczny wymiar. Edyp, który przez całe życie był „ślepy" na prawdę o sobie, teraz dobrowolnie pozbawia się wzroku, jakby chciał uczynić zewnętrznym to, co było wewnętrzną ślepotą. Jego słowa do wyłupionych oczu są wstrząsające: „że dotąd wyście nie widziały, co ja cierpiałem i cóż ja popełnił, przeto na przyszłość w ciemności dojrzycie, czego bym nie chciał, co chcę, nie poznacie".

Tragizm losu i fatum

Nad Edypem ciąży nieubłagane fatum – przeznaczenie, przed którym nie ma ucieczki. Paradoks jego losu polega na tym, że każda próba uniknięcia przepowiedni przybliżała jej spełnienie. Gdyby Lajos nie próbował zabić syna, gdyby Edyp nie uciekł z Koryntu – tragedia mogłaby się nie wydarzyć. Ale właśnie te „rozsądne" działania, podyktowane chęcią uniknięcia zła, doprowadziły do jego realizacji.

Chór podsumowuje tę tragiczną ironię w jednej z najpotężniejszych pieśni dramatu: „O śmiertelnych pokolenia! Życie wasze, to cień cienia. Bo któryż człowiek więcej tu szczęścia zażyje nad to, co w sennych rojeniach uwije, aby potem z biegiem zdarzeń po snu chwili runąć z marzeń".

Los Edypa staje się uniwersalną metaforą ludzkiej kondycji – człowiek, nawet najbardziej inteligentny i szlachetny, jest bezsilny wobec sił, które go przerastają. Nie może poznać swojej przyszłości ani w pełni zrozumieć swojej przeszłości, dopóki nie jest za późno. Jak mówi chór: „Los ten, co ciebie, Edypie, spotyka, jest mi jakby głosem żywym, bym żadnego śmiertelnika nie zwał już szczęśliwym".

Przemiana bohatera

W toku dramatu obserwujemy głęboką przemianę Edypa. Na początku jest pewnym siebie władcą, przekonanym o swojej mądrości i zdolności do rozwiązania każdego problemu. Kiedy Tyrezjasz oskarża go o zabójstwo Lajosa, reaguje gniewem i pogardą: „Nocy ty synem, zaszkodzić nie zdołasz. Ni mnie, ni innym, co w słońce patrzymy". Ta pewność siebie będzie stopniowo kruszeć pod naporem odkrywanej prawdy.

Kiedy prawda staje się nieodparta, Edyp przechodzi od gniewu i zaprzeczenia do rozpaczy i akceptacji. Jego lament po odkryciu prawdy jest jednym z najbardziej przejmujących fragmentów literatury antycznej: „O biada mi, biada! Nieszczęsny ja, do jakich ziem podążę? Gdzież uleci głos? O losie, w coś ty mnie powalił?".

W finale dramatu Edyp osiąga pewien rodzaj tragicznej godności. Nie próbuje uciec przed konsekwencjami, nie błaga o litość, nie oskarża bogów. Przyjmuje swój los z godnością człowieka, który – mimo wszystko – zachowuje poczucie odpowiedzialności moralnej. Jego ostatnie słowa do córek świadczą o tym, że nawet w otchłani nieszczęścia potrafi myśleć o innych.

Podsumowanie i ocena postaci

Król Edyp jest postacią, która wymyka się jednoznacznej ocenie moralnej. Z jednej strony popełnił najcięższe zbrodnie – ojcobójstwo i kazirodztwo – które w starożytnej Grecji uważano za największe możliwe występki. Z drugiej strony uczynił to nieświadomie, a nawet aktywnie starał się ich uniknąć. Czy można potępiać człowieka za czyny, których nie zamierzał popełnić i o których nie wiedział?

Sofokles nie daje prostych odpowiedzi. Tragedia Edypa jest raczej medytacją nad tajemnicą ludzkiego losu, nad granicami ludzkiej wiedzy i kontroli. Chór kończy dramat słowami, które stały się jednym z najsłynniejszych podsumowań tragicznej wizji świata: „A więc bacząc na ostatni bytu ludzi kres i dolę, śmiertelnika tu żadnego zwać szczęśliwym nie należy, aż bez cierpień i bez klęski krańców życia nie przebieży".

Edyp pozostaje postacią budzącą współczucie i podziw zarazem. Współczucie – bo jego cierpienie jest niewspółmierne do jakiejkolwiek osobistej winy. Podziw – bo nawet w obliczu katastrofy zachowuje godność i odpowiedzialność. Jego tragedia nie jest tylko opowieścią o jednostkowym losie, lecz uniwersalną refleksją nad kondycją człowieka – istoty, która pragnie poznać prawdę i kontrolować swój los, ale ostatecznie musi uznać granice swojej wiedzy i mocy.

Postać Edypa przez wieki inspirowała filozofów, psychologów i artystów. Sigmund Freud uczynił z niego symbol nieświadomych pragnień dzieciństwa (kompleks Edypa). Egzystencjaliści widzieli w nim obraz człowieka rzuconego w świat, którego nie rozumie i nad którym nie panuje. Dla nas, współczesnych czytelników, Edyp pozostaje poruszającym przykładem ludzkiej wielkości i słabości – króla, który stał się żebrakiem, mędrca, który odkrył swoją ślepotę, człowieka, który w poszukiwaniu prawdy znalazł własną zagładę, ale nie utracił godności.