Obraz rewolucji w Przedwiośniu
Spis treści (5)
Rewolucja jest jednym z centralnych problemów „Przedwiośnia” Stefana Żeromskiego. Powieść powstała w 1924 roku, gdy świeże było wspomnienie rewolucji bolszewickiej w Rosji i wojny polsko-bolszewickiej, a młode państwo polskie szukało dopiero drogi rozwoju. Żeromski czyni rewolucję nie tylko tłem wydarzeń, lecz jednym z trzech wielkich projektów Polski, między którymi waha się główny bohater, Cezary Baryka. Obraz rewolucji jest w powieści głęboko ambiwalentny: pisarz nie potępia jej jednoznacznie, ale i nie pochwala — pokazuje zarazem jej moc przyciągania i jej okrutne, niszczące oblicze.
Aby zrozumieć ten obraz, trzeba prześledzić go w trzech odsłonach: rewolucji w Baku, która jest traumą założycielską Cezarego; warszawskich debat o rewolucji jako jednej z dróg Polski; oraz słynnego, otwartego finału. Każda z nich odsłania inny aspekt Żeromskiego widzenia przewrotu społecznego — od żywiołowej grozy, przez chłodną debatę ideową, aż po dramatyczne, celowo nierozstrzygnięte pytanie postawione na samym końcu utworu.
Baku — rewolucja jako żywioł i trauma założycielska
Pierwsze zetknięcie Cezarego z rewolucją następuje w rodzinnym Baku, jeszcze w czasach jego wczesnej młodości. Żeromski przedstawia wybuch rewolucji jako żywioł niezrozumiały, nadciągający z zewnątrz niczym tatarski najazd — coś, czego nikt nie potrafi wyjaśnić, a co odmienia całe miasto:
Jednego dnia rozeszła się w mieście Baku lotem błyskawicy wieść: rewolucja!
Dla młodego Cezarego rewolucja jest początkowo wielką przygodą i spełnieniem buntu. Porzuca szkołę, bije dyrektora gimnazjum, chodzi na wiece, gdzie wiwatuje przy wieszaniu kukieł „burżuazyjnych” władców. Wszystko, co wykrzykują mówcy, wydaje mu się oczywiste i sprawiedliwe — „jakby wyjęte z jego wnętrza”. To portret młodzieńczego entuzjazmu, naiwnej fascynacji hasłami, które obiecują naprawę świata jednym gestem. Cezary nie rozumie jeszcze, czemu naprawdę służy; porywa go sama energia buntu, radość burzenia starego porządku.
Żeromski z wnikliwością psychologa pokazuje, dlaczego rewolucja porywa właśnie młodych. Dla nastolatka takiego jak Cezary jest ona okazją do buntu przeciw wszelkiej władzy — szkole, dyrektorowi, dorosłemu światu. Hasła sprawiedliwości społecznej zlewają się w jego głowie z prywatną potrzebą sprzeciwu i poczuciem własnej wagi. Pisarz nie ośmiesza tej fascynacji, lecz tłumaczy ją — i właśnie dzięki temu jego obraz rewolucji jest tak wiarygodny. Pokazuje, że siła przewrotu bierze się nie tylko z idei, lecz także z emocji: gniewu, tęsknoty za zmianą, młodzieńczej żądzy działania.
Żeromski szybko jednak odsłania drugą twarz rewolucji. Entuzjazm Cezarego konfrontuje z okrucieństwem. Bohater chodzi pod więzienia, gdzie tłum morduje wywłóczonych z lochów więźniów, i z chorobliwą fascynacją przygląda się egzekucjom:
Czekał nieraz długo na samowolne egzekucje i przypatrywał się nieopisanym szaleństwom ludzkim, gdy zabijano powolnie, wśród błagań skazańców o rychlejszą śmierć.
Do okrucieństwa dochodzi chaos i głód. Rewolucja niszczy zwykłe życie: zamykają się sklepy, znika żywność, ludzie giną z głodu. Symbolem tej destrukcji jest los matki Cezarego, która wyniszcza się, zdobywając dla syna chleb, i ostatecznie umiera. To ona, patrząc na zaślepienie chłopca, wypowiada przerażającą przepowiednię — że rewolucja uczyni z niego zbrodniarza:
Będzie jakimś katem, zbójem, mordercą!
Doświadczenie Baku staje się dla Cezarego traumą założycielską — fundamentem, na którym budują się jego późniejsze rozterki. Widział rewolucję z bliska: jej porywającą siłę, ale i jej krew, chaos oraz śmierć najbliższych. To gorzkie świadectwo każe mu już nigdy nie przyjmować rewolucyjnych haseł bezkrytycznie. Żeromski pokazuje tu prawdę dwoistą: rewolucja potrafi zarazem uwodzić ideą sprawiedliwości i hańbić się okrucieństwem realizacji.
Warto zwrócić uwagę na rolę matki w tej części powieści. To ona reprezentuje zdrowy rozsądek i moralny sprzeciw wobec rewolucyjnej przemocy. Krytykuje komunizm jako „pospolitą grabież”, twierdząc, że prawdziwie nowy porządek należałoby budować od podstaw, własną pracą, a nie przez zabieranie cudzego. Jej argumenty, lekceważone przez zaślepionego syna, okazują się prorocze: ginie z wyczerpania, a jej przepowiednia o losie Cezarego ciąży nad całą jego dalszą historią. Matka jest w „Przedwiośniu” głosem ostrzeżenia, który rewolucyjny entuzjazm próbuje zagłuszyć, lecz którego nie sposób zapomnieć.
Warszawa — rewolucja jako jedna z trzech dróg Polski
W trzeciej części powieści, „Wiatr od wschodu”, rewolucja powraca jako jeden z trzech projektów przyszłości Polski. Obok ewolucyjnych reform Szymona Gajowca i utopijnej wizji szklanych domów stoi droga rewolucji komunistycznej, do której próbuje przekonać Cezarego jego znajomy, gruźlik i fanatyk Lulek. Wprowadza on bohatera na zebranie komunistycznej komórki, gdzie toczą się gorące debaty o przewrocie i o roli proletariatu.
Na tym zebraniu Cezary nie jest jednak biernym słuchaczem ani gotowym wyznawcą. Przeciwnie — zabiera głos i podważa argumenty komunistów. Zauważa, że klasa robotnicza, „przeżarta nędzą i chorobami”, nie może być czynnikiem odrodzenia społeczeństwa, lecz raczej obiektem czyjejś pomocy. Sugeruje wręcz, że to odradzająca się Polska, a nie rewolucja, może być siłą naprawy. Zarazem jednak zastrzega, że niczego nie jest pewien — że dopiero się uczy i szuka. Najpełniej oddaje jego rozdarcie zdanie, którym odcina się od komunistów, nie utożsamiając się przy tym w pełni z państwem polskim:
Ta Polska nie jest jeszcze „moją” Polską.
Scena zebrania pokazuje, że Cezary stoi pomiędzy. Nie wierzy bezkrytycznie komunistom — pamięta Baku — ale nie jest też przekonany do polskiej rzeczywistości, w której widzi nędzę robotników i opieszałość reform. Żeromski czyni z bohatera figurę pokolenia szukającego drogi, rozdartego między rewolucyjną pokusą radykalnej zmiany a obawą przed jej kosztami. Rewolucja jawi się tu jako odpowiedź kusząca, ale niebezpieczna; reforma — jako słuszna, lecz zbyt powolna wobec skali krzywdy.
Komuniści są w „Przedwiośniu” przedstawieni krytycznie, choć nie karykaturalnie. Lulek — gruźlik o „zimnych oczach fanatyka” — to człowiek bez reszty oddany idei, gotowy poświęcić wszystko, lecz pozbawiony ciepła i wątpliwości. Uczestnicy zebrania reagują na niezależne myśli Cezarego nienawiścią i drwiną, traktując go jak obrońcę burżuazji. Żeromski pokazuje w ten sposób, że ruch rewolucyjny wymaga ślepego posłuszeństwa i nie znosi pytań — co stanowi kolejne ostrzeżenie. Zarazem jednak pisarz nie odbiera komunistom racji moralnej tam, gdzie mówią o krzywdzie robotników: ich diagnoza nędzy jest słuszna, choć metoda budzi grozę.
Ambiwalencja Żeromskiego
Najważniejszą cechą obrazu rewolucji w „Przedwiośniu” jest jego ambiwalencja. Żeromski nie pisze ani powieści rewolucyjnej, ani antyrewolucyjnej. Z jednej strony pokazuje okrucieństwo przewrotu, jego krew, chaos i utopijność — to jasne ostrzeżenie. Z drugiej strony nie pozwala czytelnikowi łatwo odrzucić rewolucji, bo równie ostro maluje nędzę robotników i ślamazarność reform Gajowca, które nie nadążają za skalą społecznej krzywdy. Rewolucji nie da się więc spokojnie odrzucić ani spokojnie przyjąć — jest u niego pytaniem, nie odpowiedzią.
Ta dwuznaczność była zamierzona. Żeromski chciał sprowokować dyskusję o przyszłości Polski, postawić przed czytelnikiem dramatyczny wybór, a nie podać gotowego rozwiązania. Dlatego obraz rewolucji jest tak niejednoznaczny: budzi grozę i fascynację naraz. Pisarz ostrzega przed przemocą i utopią, ale jednocześnie krzyczy, że społeczeństwo, które nie naprawi krzywd, samo popycha ludzi ku rewolucji. To diagnoza, nie recepta — i właśnie w tym tkwi siła powieści.
Ważny jest też kontekst historyczny, w którym powstał ten obraz. „Przedwiośnie” ukazało się w 1924 roku, zaledwie kilka lat po rewolucji bolszewickiej w Rosji i po zwycięskiej dla Polski wojnie 1920 roku. Widmo rewolucji było wówczas realne i budziło lęk, ale i nadzieję wśród zwolenników radykalnej zmiany. Żeromski, pisarz o sercu wrażliwym na krzywdę społeczną, nie mógł rewolucji ani bezkrytycznie pochwalić — pamiętał jej rosyjskie okrucieństwa — ani lekceważyć przyczyn, które ją rodzą. Stąd jego obraz jest zarazem ostrzeżeniem dla zwolenników przewrotu i wezwaniem do reform skierowanym do rządzących. Rewolucja w „Przedwiośniu” to przede wszystkim sygnał alarmowy: jeśli Polska nie rozwiąże problemu nędzy, rewolucja przyjdzie sama.
Finał — otwarte zakończenie
Cała ta ambiwalencja kondensuje się w słynnym, otwartym finale. Podczas robotniczej manifestacji idącej pod Belweder Cezary, ubrany w żołnierski lejbik, w pewnej chwili występuje przed tłum i samotnie rusza wprost na szpaler żołnierzy zagradzających drogę:
Baryka wyszedł z szeregów robotników i parł oddzielnie, wprost na ten szary mur żołnierzy — na czele zbiedzonego tłumu.
Tym zdaniem powieść się urywa. Żeromski nie mówi, co stało się dalej, ani po której stronie naprawdę jest Cezary. Bohater idzie z robotnikami, ale „oddzielnie”, jakby na własną rękę — nie do końca z nimi, nie do końca przeciw nim. Finał jest celowo niejasny: można go czytać jako akces do rewolucji, jako samotny gest buntu albo jako symbol człowieka, który wciąż nie znalazł swojej drogi. Otwartość zakończenia jest ostatnim i najmocniejszym wyrazem ambiwalencji całego utworu — pytanie o rewolucję zostaje bez odpowiedzi, przekazane czytelnikowi.
Podsumowanie
Obraz rewolucji w „Przedwiośniu” jest wielowymiarowy i z premedytacją niejednoznaczny. W Baku rewolucja jawi się jako żywioł porywający i okrutny zarazem — fascynuje młodego Cezarego, a zarazem naznacza go traumą krwi, głodu i śmierci matki. W Warszawie staje się jedną z trzech dróg Polski, kuszącą, lecz niebezpieczną odpowiedzią na społeczną krzywdę. Finał, w którym Baryka samotnie wychodzi przed tłum, pozostawia pytanie otwarte i przerzuca ciężar rozstrzygnięcia na czytelnika. Żeromski nie mówi, czy rewolucja jest ratunkiem, czy zgubą — pokazuje jedynie, że stała się realną, groźną możliwością, której nie wolno lekceważyć.
Dla maturzysty to temat o dużym potencjale: pozwala mówić o stosunku Żeromskiego do rewolucji, o jego ambiwalencji, o trzech drogach Polski oraz o funkcji otwartego zakończenia. Argumentując, warto pokazać oba oblicza rewolucji — jej moc i jej grozę — oraz podkreślić, że powieść jest świadomie skonstruowana jako pytanie o przyszłość, nie jako gotowa odpowiedź. Dobrze jest też zestawić rewolucję z dwiema pozostałymi drogami Polski: ewolucyjnymi reformami Gajowca i utopią szklanych domów, bo dopiero na tym tle widać pełny sens Żeromskiego ambiwalencji. To czyni „Przedwiośnie” utworem wciąż aktualnym, zmuszającym do namysłu nad ceną i sensem radykalnej zmiany społecznej oraz nad odpowiedzialnością państwa za los najsłabszych.
Więcej zadań i pytań maturalnych o „Przedwiośniu” znajdziesz na stronie matury-online.pl.
Rozwiąż test z lektury „Przedwiośnie"
Pytania o bohaterów, motywy i wydarzenia — sprawdź, ile zapamiętałeś z „Przedwiośnie".