MaturaPolski.pl Zdaj polski na 100%

Szklane domy — koncepcja i symbolika utopii w Przedwiośniu

Spis treści (10)

Szklane domy to jedna z najbardziej rozpoznawalnych metafor polskiej literatury XX wieku — równocześnie tytuł pierwszej części powieści, centralna fantazja jej narracji i obraz, który wraca w pamięci Cezarego Baryki za każdym razem, gdy rzeczywistość polskiego życia okazuje się bezlitosna. Stefan Żeromski wprowadza ten motyw w bardzo konkretnym miejscu fabuły — w wagonie pociągu wiozącego osieroconego chłopaka z Baku do ojczyzny rodziców — by potem trzykrotnie do niego wrócić w funkcji ironicznej. To technika kompozycyjna, która z motywu fabularnego czyni klucz interpretacyjny do całego utworu.

Opowieść w pociągu — narodziny mitu

Cała wizja zostaje wyłożona w jednym długim dialogu między Sewerynem a Cezarym w trakcie ucieczki z Rosji do Polski. Seweryn — niedawno wypuszczony ze statku-więzienia, fizycznie wyniszczony, wewnętrznie odmieniony pobytem w polskich Legionach — opowiada synowi historię „kuzyna” o tym samym nazwisku Baryka, który skupił niemieckie diuny nad Bałtykiem i wybudował tam hutę szklaną zasilaną prądem morskim. Ojciec mówi synowi wprost, że wojna i Legiony go przeobraziły:

Za pobytu w kraju, na wojnie i w legionach do gruntu się zmieniłem. Jakby kto moją duszę na nice wywrócił.

To zdanie jest ważne dla zrozumienia statusu całej opowieści. Bajka o szklanych domach nie jest naiwnym fantazjowaniem człowieka, który nie wie, jaka jest Polska. Jest świadomym aktem — ostatnim darem ojca dla syna, który całe życie spędził w cieniu bolszewickich czerwonych sztandarów. Seweryn próbuje przeciwstawić rewolucyjnemu entuzjazmowi Cezarego obraz innej, lepszej drogi: polskiej, dostatniej, niepodległej. Sytuacja narracyjna — ciasny przedział, granica coraz bliżej, choroba ojca — wzmacnia mit. Cezary słyszy go w momencie, gdy nie ma jeszcze żadnego polskiego punktu odniesienia: ojczyzny rodziców nigdy nie widział, a w głowie ma świeże obrazy rewolucyjnego Baku.

Anatomia utopii — z czego zbudowana jest wizja Seweryna

Utopia Seweryna jest zaskakująco konkretna technicznie. Fikcyjny inżynier Baryka buduje na nieurodzajnych diunach nadbałtyckich kanał w kształcie litery U, którym przepuszcza zachodni prąd morski. Olbrzymia siła wody zasila turbiny i hutę, w której z topionego piasku powstaje „szkło belkowe” — gotowe elementy konstrukcyjne, dostarczane wprost na plac budowy.

Była to po prawdzie jedna wielka fabryka: olbrzymia huta szklana.

Z tej huty wychodzą gotowe szklane elementy — belki, tafle, kliny, zworniki — z których w trzy, cztery dni montuje się chłopskie domy. Każdy z nich ma wbudowane ogrzewanie i chłodzenie wodne, wentylację, oświetlenie, kolorowe ozdoby projektowane przez artystów. Seweryn nie zatrzymuje się na samym domu — wizja rozrasta się do skali państwa: szklane szkoły, kościoły, szpitale, robotnicze osiedla pod Warszawą, ujarzmiona w szklane łożysko Wisła, elektryfikacja wsi, kooperatywne obory, masarnie, miasta-ogrody. To projekt cywilizacyjny, a nie pojedynczy wynalazek.

  • szklane domy dla wsi — tanie, czyste, higieniczne, wymienne za drewniane chaty
  • elektryfikacja kraju z energii prądu morskiego i okiełznanej Wisły
  • artyści jako współtwórcy domów — kolorowe, ozdobne, indywidualne
  • fabryka jako kooperatywna własność pracowników, techników i artystów
  • mechanizacja rolnictwa, kres pracy zwierzęcej i mięsożerstwa
  • stare miasta zanikają, powstają miasta-ogrody i osiedla robotnicze
Są to istne marzenia futurystyczne ucieleśnione w podatnym i posłusznym szklanym materiale.

Słowo „futurystyczne” pada tu nieprzypadkowo. Żeromski pisze Przedwiośnie w pierwszej połowie lat dwudziestych, w okresie europejskiej fascynacji inżynierską przyszłością — manifestami futurystów, ideą miast-ogrodów, fantastyką społeczną pokroju H. G. Wellsa. Seweryn jest w tej wizji człowiekiem swoich czasów: jego utopia ma rysy modernistycznego projektu cywilizacyjnego, nie romantycznej rewerii.

Polska kontr-utopia wobec bolszewickich czerwonych sztandarów

Seweryn opowiada synowi szklane domy w bardzo konkretnym celu polemicznym. Cezary do tej pory żył w Baku entuzjazmem rewolucji — bolszewicki przewrót oczarował go młodzieńczym wyobrażeniem o sprawiedliwości społecznej, wbrew protestom matki. Ojciec wie, że ten entuzjazm jest groźny. Próbuje pokazać alternatywę: równie radykalna zmiana, ale dokonana inżynieryjnie, bez przemocy, bez „wydłubywania” łotrów. Argument Seweryna jest wyraźny — w jego utopii to nie krew, lecz pomysłowość i materiał techniczny rozwiązują problem nędzy chłopskiej:

Któż by chciał mieszkać w próchniejącym, gnijącym i zjedzonym przez grzyby drewnianym chlewie albo w ciupie szerzącej reumatyzmy, gruźlice i szkarlatyny, w murowanym więzieniu cuchnącym wilgocią i myszami, wśród ścian, w które wrosły wszelakie choroby?

Szklany dom jest tu konkretną odpowiedzią na konkretną biedę. Cezary, wciąż jeszcze rewolucjonista, odpowiada na wizję ojca brutalnie — „Łotra w człowieku trzeba siłą wydusić, a gdy się nie poddaje — zabić!”. Ojciec odbija to ewangelicznie: „Nie zabijaj!”. Cała rozmowa o szklanych domach jest w istocie debatą o drogach do nowej cywilizacji — przez technikę, kooperatywę i pracę albo przez przemoc rewolucyjną. To dwie odpowiedzi pierwszych dekad XX wieku, które ścierają się w jednym wagonie.

Cezary jako wewnętrzny krytyk utopii

Żeromski nie pozwala czytelnikowi nabrać się na utopię nawet w trakcie jej wykładania. W całej rozmowie syn jest sceptykiem. Każdy nowy detal opowieści Seweryna spotyka się z ironicznym komentarzem. Cezary wcześnie wskazuje na materialną kruchość projektu:

— Jakaś — mam wrażenie — krucha i łatwo tłukąca się cywilizacja.

i dorzuca prostą obserwację: „Szkło się łatwo tłucze”. Im bardziej Seweryn rozbudowuje wizję, tym ostrzejsze są zarzuty syna. Gdy ojciec mówi o szklanych szkołach i kościołach „zakwitających na wzgórzach”, Cezary kwituje:

— Jakoś ta cała cywilizacja idzie u ciebie, ojcze, sposobem cokolwiek fajerwerkowym.

Słowo „fajerwerkowy” jest tu trafione celnie — Cezary widzi w wizji ojca błysk efektowny, ale krótkotrwały, jak ogień sztuczny. Wnosi też krytykę antropologiczną: „cokolwieczek za dużo czystości”, przydałoby się „cokolwiek brudnej zakwaski”. Utopia Seweryna nie pasuje do realnego człowieka — jest zbyt sterylna, zbyt geometryczna, zbyt projektowa. Ostatecznie Cezary zamyka rozmowę najprostszą diagnozą: „Marzenia! Marzenia!”, a potem już lekceważącym „Już mi to i mama po siedlecku klarowała. Nic, starzy, nie rozumiecie”. To istotny chwyt narracyjny: utopia jest demaskowana w samym akcie opowiadania. Czytelnik dostaje ją razem z głosem krytyki, więc rozczarowanie, które nadejdzie po przekroczeniu granicy, nie będzie zaskoczeniem — będzie potwierdzeniem tego, co Cezary już mówił.

Pierwsze pęknięcie — Chłodek i „gdzież są twoje szklane domy?”

Symbol pęka po raz pierwszy na granicy. Ojciec ginie zastrzelony — w drodze, jeszcze przed dotarciem do Polski. Cezary z papierami innego człowieka, wetkniętymi mu w rękę w ostatniej chwili przez inżyniera Białynię, wchodzi przez bramę przejściową w pobliżu Baranowicz i staje wobec polsko-żydowskiego miasteczka pełnego błota, dziurawych dachów i bosych dzieci tańczących nad rzeczką. Zamiast szklanych domów widzi „chlewy i kałuże, na zabudowania i spalone rumowiska”. Następuje słynna fraza, która stanie się refleksyjnym refrenem powieści:

„Gdzież są twoje szklane domy? — rozmyślał brnąc dalej. — Gdzież są twoje szklane domy?…”

Pytanie skierowane jest do zmarłego ojca, ale faktycznie do całej wizji nowej Polski. Pęknięcie utopii jest natychmiastowe i totalne. Cezary nie potrzebuje miesięcy ani lat — wystarcza mu pierwszy obraz pogranicznego miasteczka, by zrozumieć rozmiar oszustwa. Żeromski podkreśla to dramatycznym kontrastem: futurystyczne marzenie z pociągu kontra brud, błoto i bieda przy bramie kolejowej. Granica między Rosją a Polską staje się jednocześnie granicą między mitem a rzeczywistością — i tę drugą granicę bohater przekracza dotkliwiej niż pierwszą.

Powrót echa — Warszawa i Odolany

Motyw szklanych domów wraca w powieści jeszcze dwukrotnie, w funkcji systematycznego pogłębiania rozczarowania. Pierwsze powtórzenie otwiera część drugą — narrator komentuje wprost:

Dotarłszy do najrdzenniejszej Polski, bo do stolicy — Warszawy — ani po drodze, ani w tym mieście Cezary Baryka nie znalazł szklanych domów.

i dorzuca jedno z mocniejszych zdań powieści:

Zrozumiał, że zmarły ojciec boleśnie zeń przede śmiercią zażartował sobie.

Utopia nie jest już tylko „bajką”, lecz „bolesnym żartem”. Mimo to, jak zaznacza narrator, „pod wpływem tej tak naiwnej legendy” Cezary postanawia wstąpić na medycynę — czyli iść drogą fikcyjnego inżyniera-doktora Baryki. Mit traci więc walor poznawczy, ale zachowuje siłę motywującą; opowieść ojca jest fałszywa, ale wciąż formuje życiowe decyzje syna. Trzecie powtórzenie pojawia się w części Nawłoć, gdy Cezary jedzie wczesnym rankiem wozem z księdzem Anastazym przez wieś Odolany. Widzi tę samą biedę co w Chłodku — błotniste podwórka, zapadnięte chaty, gnój. Pod nosem wycedza:

— Szklane domy… — wycedził przez zęby.

Słowa są niemal te same, ale ich barwa zmieniła się dramatycznie. W Chłodku było to pytanie pełne żalu i zdumienia; w Odolanach jest to gorzki sarkazm człowieka, który już wie, że nic z opowieści ojca nie zostanie spełnione. Trzy wystąpienia motywu rysują wewnętrzną krzywą bohatera — od nadziei, przez rozczarowanie, do ironii. Ksiądz Anastazy nawet nie rozumie aluzji — pyta „Co mówisz?”, a Cezary zbywa go banałem o „miłej wsi”. Motyw stał się prywatnym kodem rozczarowania, niezrozumiałym dla nikogo poza samym Cezarym.

Szklane domy jako metafora — pięć poziomów odczytania

Bogactwo metafory polega na tym, że nie jest ona jednoznaczna. Szklane domy działają jednocześnie na wielu poziomach interpretacyjnych — i to dlatego stały się jednym z najtrwalszych symboli polskiej literatury międzywojennej.

  • utopia społeczna w ogóle — każda wizja idealnego ustroju, niezależnie od proweniencji ideowej
  • polska kontr-utopia — alternatywa wobec bolszewickiej rewolucji, droga reform i pracy organicznej
  • mit założycielski II Rzeczypospolitej — obraz Polski, jaką chciano zobaczyć po 1918 roku
  • kruche marzenie — materiał, który ma być najmocniejszy, jest jednocześnie tłuczący się
  • ojcowski testament — nie tylko polityczny, lecz egzystencjalny dar pożegnalny

Szczególnie cenna jest dwuznaczność szkła jako tworzywa. Seweryn upiera się, że jego szkło jest „belkowe” i „najmocniejsze na tym padole z żelaza i betonu”. Cezary punktuje, że szkło z definicji się tłucze. Żeromski wykorzystuje tę fizyczną dwuznaczność materiału, by oddać dwuznaczność utopii — wizja wydaje się solidna i konstrukcyjna, ale każde uderzenie rzeczywistości potrafi ją roztrzaskać. Szkło jest też przezroczyste — utopia obiecuje totalną widzialność, kontrolę, czystość. W tej obietnicy kryje się jednak nieludzkość, którą wyczuwa Cezary, gdy ironicznie zauważa, że w szklanym domu „cokolwieczek za dużo” ma być czystości.

Funkcja kompozycyjna — od tytułu do finału pod Belweder

Żeromski tytułuje całą pierwszą część powieści Szklane domy, choć sama opowieść Seweryna zajmuje w niej kilkanaście stron. To znaczy, że dla pisarza nie jest to epizod, lecz dominująca metafora całej fazy życia bohatera — od Baku do pierwszego polskiego rozczarowania. Część druga (Nawłoć) i trzecia (Wiatr od wschodu) działają potem jako kolejne odsłony tej samej dramaturgii: bohater napotyka nową utopię — idyllę ziemiańską, sprawiedliwość komunistyczną — próbuje ją zamieszkać, traci złudzenia. W tej perspektywie cała powieść jest serią pękających szklanych domów. Romans z Laurą Kościeniecką to szklany dom prywatnego szczęścia — rozbity przez słowo honoru danemu Barwickiemu. Zebranie u Polexu to szklany dom sprawiedliwości klasowej — pęknięty oskarżeniami o tortury w polskich więzieniach. Finałowy marsz pod Belweder można czytać jako gest człowieka, który nie wierzy już w żadną wersję szklanego marzenia, ale nie potrafi z nich zrezygnować. Idzie pod Belweder „osobno”, przed tłumem, bo nawet komunistyczna utopia nie jest jego własna. Kompozycyjnie powieść otwiera się pytaniem „gdzież są twoje szklane domy?” i zamyka się obrazem człowieka, który przestał ich szukać — a mimo to maszeruje.

Konteksty literackie — utopia społeczna w polskiej tradycji

Szklane domy Żeromskiego mają w polskiej literaturze ważnych poprzedników i partnerów dialogu. Najbliżej leży Lalka Bolesława Prusa — Stanisław Wokulski miał własny utopijny projekt, od marzeń o spółkach do handlu ze Wschodem po obsesyjną fascynację profesorem Geistem i jego metalem lżejszym od powietrza. Marzenie pozytywisty, podobnie jak marzenie Seweryna, rozbija się o realia Warszawy i Zasławka. Bohater rozdarty Żeromskiego dziedziczy po Wokulskim model idealisty, którego wizja świata rozsypuje się jak szkło. Z drugiej strony romantyczna tradycja — od mesjanistycznej wizji „Polski Chrystusem narodów” Mickiewicza po słowackie marzenia o nowej Jerozolimie — także stanowi kontekst. Seweryn jest poniekąd ostatnim spadkobiercą polskiej tradycji utopijnej, ale w wersji już zsekularyzowanej, inżynierskiej, modernistycznej. Trzeci kontekst to literatura europejska wczesnego XX wieku — Wellsowska fantastyka społeczna, futurystyczne manifesty Marinettiego, idea miast-ogrodów Howarda. „Marzenia futurystyczne”, o których wprost mówi Seweryn, lokują tę bajkę w obrębie ówczesnej ogólnoeuropejskiej fascynacji inżynierską przyszłością. Żeromski wpisuje się w tę fascynację — i równocześnie ją demontuje. To, co u Wellsa byłoby wizją do realizacji, u Żeromskiego jest balsamem dla umierającego ojca.

Podsumowanie — dlaczego to centralna metafora powieści

Szklane domy są w Przedwiośniu czymś więcej niż „symbolem utopii”. To narzędzie organizujące całą wymowę powieści. Po pierwsze, ustanawiają punkt odniesienia, do którego Cezary — i czytelnik — będzie wracać przy każdym następnym rozczarowaniu. Po drugie, pokazują, że Żeromski nie wierzy w żaden gotowy program — ani bolszewicki, ani gajowcowski reformizm, ani prywatne szczęście — i woli pokazywać kruchość każdej wizji, niż udzielać odpowiedzi. Po trzecie, metafora ta jest nieprzypadkowo materialna. Szkło jest tworzywem nowoczesności — przezroczystym, czystym, fabrykowanym — i tworzywem kruchym. Polska, którą obiecuje Seweryn, ma być właśnie taka: nowoczesna i krucha jednocześnie, błyszcząca i łatwo tłucząca. Pytanie „gdzież są twoje szklane domy?” — zadane przez Cezarego, ale słyszane przez całe pokolenie wchodzące w niepodległą Polskę — pozostaje w utworze bez odpowiedzi. I to brak odpowiedzi jest właściwą diagnozą Żeromskiego. Tytuł powieści — Przedwiośnie — i jej najważniejszy symbol — szklane domy — mówią to samo: nadzieja jest, ale grunt pod nią nie zastygł.

Chcesz przećwiczyć motyw szklanych domów w zadaniach maturalnych? Sprawdź zadania z „Przedwiośnia” — pytania zamknięte, otwarte i fragmenty do analizy.