MaturaPolski.pl Zdaj polski na 100%

Fortepian Szopena — analiza i interpretacja

Spis treści (9)

„Fortepian Chopina” (w wielu opracowaniach maturalnych zapisywany także jako „Fortepian Szopena”) to jeden z najsłynniejszych polskich wierszy o sztuce i zarazem najtrudniejszy liryk Cypriana Kamila Norwida. Utwór łączy dwa plany, które na pozór do siebie nie pasują: intymne wspomnienie umierającego kompozytora oraz wielką, filozoficzną refleksję o losie doskonałego dzieła sztuki w niedoskonałym świecie. To nie jest wiersz „o Chopinie” w sensie biograficznym — to poemat o tym, czym jest doskonałość i dlaczego świat jej nie znosi.

Geneza wiersza — dwa wydarzenia z życia Norwida

U podstaw utworu leżą dwa fakty, oddzielone od siebie kilkunastoma latami. Pierwszy to śmierć Fryderyka Chopina, który zmarł w Paryżu w 1849 roku. Norwid znał kompozytora osobiście i — jak wspominał w prozie „Czarne kwiaty” — odwiedził go w ostatnich tygodniach życia. To osobiste doświadczenie wraca w wierszu jako powracająca formuła apostrofy:

Byłem u Ciebie w te dni przedostatnie
Niedocieczonego wątku

Drugim wydarzeniem był akt wandalizmu w Warszawie w 1863 roku. W odwecie za zamach na rosyjskiego namiestnika Fiodora Berga żołnierze splądrowali pałac Zamoyskich przy Nowym Świecie i wyrzucili przez okno na bruk fortepian Chopina. Norwid, mieszkający wówczas na emigracji w Paryżu, uczynił z tego pozornie drobnego epizodu punkt wyjścia do rozważania o randze sztuki i jej tragicznym starciu z historią.

Kompozycja i motta — czym jest sztuka?

Wiersz ma budowę nieregularną, podzieloną na dziesięć numerowanych części o zmiennej długości wersów i rytmie — Norwid celowo rezygnuje z płynnej melodii na rzecz „muzyki” urwanej, pełnej przemilczeń i pauz oddawanych myślnikami. Nad całością umieszczono dwa obcojęzyczne motta, które od razu ustawiają temat. Pierwsze, z Byrona, mówi o tajemniczości muzyki:

La musique est une chose étrange!

Drugie, z Bérangera, formułuje autonomię sztuki — sztuka jest sztuką i niczego więcej nie potrzebuje, by się usprawiedliwić:

L'art?… c'est l'art — et puis, voilà tout.

Oba motta zapowiadają, że przedmiotem utworu nie będzie postać Chopina, lecz sama istota sztuki doskonałej — pojęcie, wokół którego zbudowana jest cała liryka Norwida.

Wizyta u umierającego — Chopin jako Orfeusz i posąg

Pierwsze części wiersza to wspomnienie ostatnich dni kompozytora, budowane przez łańcuch antycznych i mitologicznych porównań. Chory, słabnący Chopin upodabnia się do wypuszczonej z rąk liry Orfeja — instrumentu, w którym siła upadku wciąż walczy z pieśnią:

Do upuszczonej przez Orfeja liry,
W której się rzutu-moc z pieśnią przesila,
I rozmawiają z sobą struny cztéry

Odwołanie do Orfeusza — mitycznego pieśniarza, którego muzyka poruszała kamienie i zwierzęta — nie jest przypadkowe: powróci w finale wiersza jako klucz do zrozumienia losu artysty. Ręka Chopina, biała jak alabaster, zlewa się poecie w oczach z klawiaturą ze słoniowej kości, a sam kompozytor jawi się jako posąg wydobywany z marmuru dłutem geniuszu:

I byłeś jako owa postać, którą
Z marmurów łona,
Niźli je kuto,
Odejma dłuto
Geniuszu, wiecznego Pigmaliona!

Pigmalion, rzeźbiarz, który tchnął życie w posąg, jest tu figurą sztuki idealnej — takiej, która ożywia martwą materię. Chopin nie jest zwykłym człowiekiem: to arcydzieło wykuwane przez „wiecznego” geniusza.

Doskonałość sztuki — prostota antyczna

Norwid określa grę Chopina przez pojęcie prostoty, ale prostoty najwyższego rzędu — takiej, jaka cechowała sztukę klasycznej Grecji w epoce Peryklesa:

A w tem, coś grał, taka była prostota
Doskonałości Peryklejskiéj

To ważny rys estetyki Norwida: doskonałość nie polega na ozdobności ani na efekcie, lecz na czystej, przejrzystej formie, w której nie ma nic zbędnego. Muzyka Chopina zostaje porównana do antycznej Cnoty wstępującej do wiejskiego, modrzewiowego dworu — łączy więc to, co greckie i uniwersalne, z tym, co swojskie i polskie.

„I była w tem Polska” — narodowy wymiar muzyki

Kulminacją tej części jest odkrycie narodowego sensu muzyki Chopina. W jego grze podmiot słyszy Polskę — ale nie Polskę realną, lecz idealną, wziętą z samego szczytu dziejowej doskonałości:

I była w tem Polska, od zenitu
Wszechdoskonałości dziejów
Wzięta, tęczą zachwytu

Norwid nazywa ją zagadkowo „Polską przemienionych kołodziejów” i „złoto-pszczołą”. Kołodziej to rzemieślnik robiący koła — obraz odsyła do Piasta Kołodzieja, legendarnego protoplasty dynastii, i do idei kraju wyrastającego z prostej, ludowej pracy, która się „przemienia”, uszlachetnia. Muzyka Chopina okazuje się więc syntezą tego, co narodowe, i tego, co doskonałe: brzmi w niej cała duchowa historia Polski.

Apostrofa do Dopełnienia — filozofia sztuki doskonałej

Część siódma to serce myślowe utworu — wielka apostrofa skierowana nie do Chopina, lecz do abstrakcyjnej zasady, którą Norwid nazywa Dopełnieniem. To siła, która przenika i „domyka” dzieło sztuki, nadając mu ostateczny kształt (Styl), a dziejom — sens (Era):

O Ty, co jesteś Miłości-profilem.
Któremu na imię Dopełnienie;

Tu pada najważniejsza myśl wiersza — prawo tragiczne rządzące losem doskonałości na ziemi. Wszędzie tam, gdzie pojawia się dzieło skończone i doskonałe — czy w rzeźbie Fidiasza, w psalmach Dawida, w muzyce Chopina, czy w tragedii Ajschylosa — świat mści się na nim brakiem, niedostatkiem:

Czy w Fidiaszu, Dawidzie, czy w Szopenie, —
Czy w Eschylesowej scenie.
Zawsze — zemści się na tobie: BRAK!

Norwid formułuje to jako uniwersalną regułę: „piętnem globu tego” jest niedostatek. Świat nie znosi rzeczy dopełnionych — woli wciąż zaczynać od nowa, „wyrzucać przed się zadatek”. Obrazuje to niezapomniana metafora dojrzałego kłosa, który sama doskonałość rozrzuca — gdy tylko ziarno dojrzeje, najlżejszy podmuch je rozprasza:

Kłos?… gdy dojrzał, jak złoty kometa,
Ledwo że go wiew ruszy,
Deszcz pszenicznych ziarn prószy,
Sama go doskonałość rozmieta…

To gorzka diagnoza: dojrzałość i doskonałość niosą w sobie zapowiedź rozproszenia, zniszczenia. Ta myśl przygotowuje finał, w którym abstrakcyjne prawo staje się konkretnym, historycznym wydarzeniem.

Finał — zniszczenie fortepianu

W ostatnich częściach wiersz gwałtownie zmienia rejestr: od filozoficznej medytacji przechodzi do reportażowego, dramatycznego obrazu płonącej Warszawy. Podmiot każe patrzeć na miasto — na Farę, na Zygmuntowy miecz, na „gniazdo” Chopina — a potem na scenę profanacji. Z okna pałacu żołnierze wyrzucają na bruk sprzęt, który wygląda jak trumna:

Sprzęt podobny do trumny
Wydźwigają… runął… runął… — Twój fortepian!

Rwące się urwania, powtórzone „runął… runął…”, pauzy — wszystko oddaje moment upadku i roztrzaskania instrumentu. Ten sam fortepian, który przed chwilą „głosił Polskę”, zostaje strącony na granitowe kamienie:

Ten sam — runął — na bruki z granitu!

Norwid nadaje temu wydarzeniu wymiar mityczny. Zniszczony fortepian to jak ciało Orfeja rozszarpane przez menady — tłum „Pasyj”, z których każda wypiera się winy, krzycząc „Nie ja!”:

I — oto — jak ciało Orfeja,
Tysiąc Pasyj rozdziera go w części,
A każda wyje: „Nie ja!…”

Powraca więc mit z początku wiersza: artysta i jego dzieło zawsze zostają rozdarte przez motłoch, który nie potrafi znieść doskonałości. Los Chopinowskiego fortepianu jest powtórzeniem losu Orfeusza — i zapowiedzią losu każdego wielkiego dzieła.

„Ideał sięgnął bruku” — paradoksalna puenta

Wiersz nie kończy się jednak rozpaczą. Ostatnie wersy przynoszą pocieszenie skierowane do „późnego wnuka” — do przyszłych pokoleń, które dopiero zrozumieją to, co teraźniejszość zniszczyła. Puenta jest zbudowana na celowej dwuznaczności:

Jękły — głuche kamienie:
Ideał — sięgnął bruku — —

Zwrot „Ideał sięgnął bruku” można odczytać dwojako. W sensie dosłownym i tragicznym: ideał (fortepian, sztuka doskonała) runął na bruk, został poniżony, zdeptany. Ale w sensie przenośnym i optymistycznym: ideał zstąpił między ludzi, dotknął ziemi, stał się obecny w codzienności — nawet zniszczony, zaczął działać w świecie. Zniszczenie okazuje się formą upowszechnienia; profanacja staje się początkiem nowego życia dzieła. To typowo Norwidowskie połączenie klęski z nadzieją, przegranej z ukrytym zwycięstwem.

Dlaczego „Fortepian Chopina” jest ważny na maturze

Wiersz jest wzorcowym przykładem liryki pojęciowej — poezji, która operuje nie obrazem i emocją, lecz pojęciami (Dopełnienie, Doskonałość, Brak, Styl, Era). To także klucz do zrozumienia całej estetyki Norwida: jego przekonania, że prawdziwa sztuka jest doskonała, a doskonałość zawsze wchodzi w tragiczny konflikt ze światem. Utwór świetnie nadaje się do tematów o roli i losie artysty, o relacji sztuki i historii, o wartości niezrozumianej za życia.

Warto zestawiać go z innymi wierszami Norwida z tego samego wyboru. Motyw geniusza skrzywdzonego przez własny naród łączy „Fortepian Chopina” z wierszem „Coś ty Atenom zrobił, Sokratesie”, gdzie ten sam los spotyka Sokratesa, Dantego czy Mickiewicza. Z kolei mit Orfeusza i stylizacja na antyczny obrzęd wracają w „Bema pamięci żałobnym-rapsodzie”. We wszystkich tych utworach powraca jedna myśl: wielkość dojrzewa i zostaje doceniona „później… lub pierwej”, ale prawie nigdy w swoim czasie.

Sprawdź swoją wiedzę o wierszach Norwida w zadaniach maturalnych: https://matury-online.pl/zadania/polski/wiersze-norwida?from=maturapolski